Splyw 2015 ikonkaKrew, pot i łzy obiecał głównodowodzący Robert przed spływem rzeką Łebą i.... dotrzymał słowa. Ojcowie i synowie (w zdecydowanej większości z Radości Pana)  pod bacznym okiem księdza Maćka przedzieraliśmy się przez niezliczone przeszkody rzeki, którą należałoby na mapach zaznaczać raczej jako rzekę okresową z racji braku wody. Nagrodą za dotarcie do mety spływu była fantastyczna kąpiel w Bałtyku.  Robert ! Dziękujemy i pamiętaj, że za rok ma byc lajcik :-)

Share